2. Dzień Bożego Narodzenia - czyli o tym dlaczego poleciały kamienie
Data publikacji: środa, 26-12-2018
A może to było jedno wielkie nieporozumienie? Przecież Szczepan nie miał nikogo nauczać. Powierzono mu zupełnie inną misję w Kościele. Apostołowie ustanowili siedmiu, aby obsługiwali stoły – rozdzielali jałmużnę wdowom i opiekowali się ubogimi we wspólnocie. Dzięki temu dwunastu mogło bez reszty poświęcić się głoszeniu dobrej nowiny. Szczepan miał się zająć wszystkim, tylko nie kaznodziejstwem, zdejmując z apostołów każdy obowiązek, który by ich odciągał od nauczania. Dziś ktoś mógłby westchnąć: Nie miał odpowiedniego przygotowania, pchał się do czegoś, o co go nie proszono, no i zabrakło mu zręczności wypowiedzi. Popełnił kilka błędów nowicjusza i spotkało go to, co go spotkało. Historia Szczepana jest nie tylko kamieniem obrazy dla kościelnej planistyki. Bóg przyjmuje ofiarę życia świętego i pokazuje, że Jego ścieżki niekoniecznie pokrywają się z naszymi kalkulacjami. Jest jednak coś o wiele istotniejszego w tej historii. Czy to przypadek, że pierwszym męczennikiem nie jest „zawodowy” kaznodzieja, ale człowiek odpowiedzialny za dzieła miłosierdzia, i to te najbardziej ziemskie: względem ciała? To pokazuje, że nie ma w naszych wspólnotach funkcji mniej i bardziej znaczących. Szukanie w Kościele równości i demokracji nie polega zatem na „uduchowieniu” wszystkich powołań, ale na docenieniu każdego w jego niepowtarzalności. Pierwszy męczennik oddawał się dziełom miłosierdzia. Stał na straży miłości we wspólnocie. Nic dziwnego, że wysunął się na prowadzenie wśród męczenników – istotą męczeństwa nie jest bowiem ani cierpienie, ani poglądy, ze względu na które jest się prześladowanym, ale miłość, która rzuca wyzwanie śmierci
Pozostałe aktualności
niedziela 12.04.2026
poniedziałek 06.04.2026
niedziela 05.04.2026
niedziela 29.03.2026
czwartek 26.03.2026
niedziela 22.03.2026
niedziela 15.03.2026
piątek 13.03.2026
niedziela 08.03.2026
piątek 06.03.2026













