24. Niedziela Zwykła - czy kłopot z liczeniem procentów
Data publikacji: sobota, 14-09-2019
Zawsze miałem kłopot z liczeniem procentów. Owca, drachma, ukochany syn. Różne straty i różne radości. Jedna ze stu owiec to zaledwie 1 procent majątku, jedna zgubiona drachma z dziesięciu stanowi 10 proc. oszczędności. Straty bolesne, ale do przeżycia, no i radość z odzyskania zguby w każdym przypadku ogromna. Kiedy jednak traci się kogoś najbliższego, straty nie da się policzyć w procentach. Syn marnotrawny to nie 50 proc. synów. To CAŁE serce rozdarte na pół. A radość z odzyskanego dziecka to eksplozja radości. Zrośnięte serce. Na sto procent. Wydaje się to zrozumiałe, chyba że jako drugi syn mam serce podzielone. I uważam, że radość z powodu powrotu marnotrawnego brata zabiera należną mi część radości. I że Ojciec nie powinien zużywać „moich” 50 proc. swojego serca na radość z powodu brata. Moje 50 proc. to tyle, na ile zasługuję i co mi się należy. Nie chcę ani mniej, ani… więcej. 50 proc. jest sprawiedliwe. W bardzo ciekawych badaniach psychologicznych ludziom dawano wybór: dostaniesz 300 zł podwyżki, a inni pracownicy 100 zł, albo dostaniesz 700 zł, a inni 1000 zł. 80 proc. uczestników wolało dostać 300 zł niż 700 zł! Dlaczego? Żeby, jak sądzę, nie czuć się gorszym od innych! To, na co zasługuję, może być w miłości wrogiem tego, jak kocham. Zarówno bowiem serce, jak i łaska oraz miłość posługują się inną matematyką i innymi procentami. Zgodzić się w miłości na tyle, ile mi się należy, to znaczy zabić miłość, bo ona się nie należy. Ona jest albo jej nie ma, a gdy się ją rozdaje, to jest jej coraz więcej, kiedy zaś się jej nie rozdaje, to parszywieje. Moją znajomą odwiedził ostatnio eks-mąż alkoholik. Po 10 latach nieobecności. Od wielu już lat nie pije, naprawia swoje życie, spłaca długi, ma dobrą pracę. Sylwetka zdrowa i zadbana, tryska inteligencją i humorem. I ta kobieta pyta: jak mam teraz dzieciom wytłumaczyć, że ten ojciec-potwór z moich opowieści, który przepił wszystko i przed którym musieliśmy uciekać do innego miasta, to ten sam miły pan, który ich właśnie odwiedził? Doprawdy, nawrócony grzesznik jest niewygodny, a czasem nie do zniesienia. Nie ironizuję: to naprawdę krzycząca niesprawiedliwość! Jednak może właśnie dlatego jest potrzebny, żeby pokochać swoje życie, żeby nie porównywać się z innymi, ale uwierzyć, że moje troski i kłopoty, i płacz, i nawet nie całkiem nieudane życie, mogą zajmować w sercu dobrego Ojca tyle samo miejsca, co życie innych. Dokładnie sto procent. Dla każdego.
Pozostałe aktualności
niedziela 12.04.2026
poniedziałek 06.04.2026
niedziela 05.04.2026
niedziela 29.03.2026
czwartek 26.03.2026
niedziela 22.03.2026
niedziela 15.03.2026
piątek 13.03.2026
niedziela 08.03.2026
piątek 06.03.2026













